Street art inspiracją dla biznesu

Sztuka uliczna nie jest wprost kojarzona z wartościami dla biznesu. Zachęcam Cię jednak, żebyś spojrzał na nią także w kontekście zarządzania, a Twoim oczom ukażą się książkowe mądrości, lecz przekazane w o wiele prostszy sposób.

Inspiracji do odpowiedzialności nie powinno się nigdzie specjalnie szukać. Ona powinna być w nas. Ale niestety tak jesteśmy wychowani i nauczeni, że ciężko wynosić te wzorce z domu czy szkoły. Zmusza się nas do nieustającego konsumpcjonizmu, często nie szanujemy tego, co mamy. Każe się nam brać udział w wyścigu szczurów i ciągle zwyciężać. Być najlepszymi i mieć najwięcej. Wchodzimy w dorosłe życie, idziemy do pracy i wstawia się nas, jak jakieś trybiki, w wielką machinę zwaną pracą. Liczy się wyłącznie produkt. Jak najwięcej sprzedać, jak najlepiej zaprojektować, jak najwięcej zarobić. A w świecie, w którym produkt jest najważniejszy, zapomniano niestety o człowieku. Nie rozmawia się z nim, nie pyta o opinię, nie patrzy na uczucia i emocje. W zamian tworzy się nakazy, zakazy, daje się kij i marchewkę. Rozlicza.

Banksy

Do zastanowienia się nad tym stanem zmuszają nas często bardzo proste rzeczy. Książki, filmy, newsy telewizyjne. Jednak mnie najbardziej urzeka street art, a w szczególności to, co tworzy brytyjski artysta Banksy. Jego dzieła można znaleźć na ulicach całego świata. Powstają specjalne mapy z zaznaczonymi dokładnie miejscami. Ale można się nieźle nadziać, robiąc sobie spacer śladami jego dzieł. Popełniłam ten błąd, będąc w San Francisco. Szukałam, szukałam i nic nie znalazłam. Okazuje się, że jak to przystało na sztukę uliczną, jest ona często usuwana. I niestety nikt nie bierze pod uwagę faktu, że Banksy to artysta uznany na świecie, którego prace wyceniane są nawet na 2 mln dolarów.

W sztuce ulicznej podoba mi się to, że przemawia do nas z zaskoczenia, nierzadko wplatając całkiem sporą dawkę humoru w niezwykle poważne tematy. Nie spodziewamy się napisu na murze czy chodniku. Wyrywa nas z zamyślenia i wpatrywania w smartfon. A jest na tyle bezpośrednia i prosta, że od razu do nas trafia. Trafia i zostaje na dłużej.

Murale

Pomyślałam, że pokażę Wam kilka murali, które zachęcają do zastanowienia się nad zarządzaniem i prowadzeniem biznesu. Każdy z nas zapewne zinterpretuje je na swój sposób. Dla mnie to głos w kwestii nadmiernego konsumpcjonizmu, zabiegania i zapracowania, zapominania o ludziach i ich uczuciach. To wypowiedź o istocie środowiska naturalnego, o tym, że nie warto kłamać i zamiatać rzeczy pod dywan, że trzeba kierować się w życiu sercem i podążać za marzeniami. Nawet jeśli jest się poważnym prezesem i ma się masę ważnych rzeczy na głowie. Nawet jeśli trzeba zarządzać ludźmi i wielkimi budżetami. Taka jest właśnie sztuka uliczna – mówi o rzeczach ważnych także dla biznesu, tak zupełnie po ludzku, bez garniturowego nadęcia.

   

Źródła zdjęć: 1/2/3/4/5/6/7/8/9/10/11/12

Czym dla Ciebie jest sztuka uliczna? Znajdujesz w niej inspirację do zmiany postaw w kontekście zawodowym? Czy raczej przechodzisz obojętnie obok?


Zostań ze mną na dłużej ;)

Daj się zainspirować do tworzenia wartości w biznesie. Obserwuj mnie na:

5 thoughts on “Street art inspiracją dla biznesu

  1. Myślę, że sztuka ewoluuje na tyle szybko, że współcześnie murale jak najbardziej są jej częścią. Ja je bardzo doceniam i lubię. Większość z nich ma świetny przekaz, skłania do myślenia w codziennym biegu. Jeden nawet obserwuję codziennie z okna i za każdym razem coś nowego ze sobą niesie. Ot, taka uniwersalność sztuki :)

  2. Bardzo lubię murale, u mnie w mieście jest ich pełno. Wiadomo, trzeba umieć odróżnić coś ładnego od zwykłego wandalizmu, bo są i takie ,,dzieła” które tylko burzą estetykę otoczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *